Zamach stanu 1 lutego i zatrzymanie przywódczyni Aung San Suu Kyi przyniosły największe demonstracje w kraju od ponad dekady oraz narastający ruch obywatelskiego nieposłuszeństwa, który dotyka szpitale, szkoły i urzędy. Świadkowie powiedzieli, że policja wystrzeliła z broni w powietrze w Naypyitaw, gdy tłum odmówił rozproszenia się czwartego dnia z rzędu protestów. Jak donoszą media, policja wykorzystała do rozproszenia protestów gumowe kule. Policja aresztowała co najmniej 27 demonstrantów w drugim co do wielkości mieście Mandalaj, w tym dziennikarza, podały krajowe organizacje medialne.
Zamieszki przywróciły wspomnienia prawie pół wieku bezpośrednich rządów armii, dopóki wojsko nie rozpoczęło procesu wycofywania się z polityki cywilnej w 2011 roku, chociaż nigdy nie zrezygnowało z całkowitej kontroli nad cywilnym rządem Suu Kyi po wygraniu przez nią wyborów w 2015 roku. Proces transformacji ustrojowej został zatrzymany przez zamach stanu, który obalił rząd, przygotowujący się do rozpoczęcia drugiej kadencji.
„Jesteśmy tak rozczarowani i smutni, ilekroć myślimy o tym, dlaczego to znowu nas spotkało” – powiedział mieszkaniec Rangunu, Khin Min Soe, o powrocie do władzy wojska.
Obietnice przywódcy junty, generała Min Aung Hlainga, które złożył w poniedziałek w jego pierwszym przemówieniu od czasu przejęcia władzy, ostatecznego zorganizowania nowych wyborów, wzbudziły bunt społeczeństwa. „Będziemy nadal walczyć”, powiedział w oświadczeniu aktywista młodzieżowy Maung Saungkha, wzywając do uwolnienia więźniów politycznych i zakończenia „dyktatury”. Aktywiści domagają się również zniesienia konstytucji z 2008 r. sporządzonej pod nadzorem wojskowym, która dała generałom prawo weta w parlamencie i kontroli kilku ministerstw, a także zniesienia systemu federalnego w zróżnicowanym etnicznie Birmie. Starsze pokolenie aktywistów, którzy stawili czoła wojsku podczas krwawych protestów w 1988 roku, wezwało pracowników rządowych do strajku przez kolejne trzy tygodnie.
Ruch nieposłuszeństwa obywatelskiego, kierowany przez pracowników szpitali, spowodował gwałtowny wzrost przypadków zachorowań na koronawirusa, jak wykazały oficjalne dane z testów. Mjanma doświadczyła jednej z najgorszych epidemii koronawirusa w Azji Południowo-Wschodniej, w której zginęło 31177 osób z ponad 141000 przypadków.
















