Stan wyjątkowy został ogłoszony w konsekwencji zniszczeń spowodowanych przez niedzielne ulewne deszcze i lawiny błotne w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie podczas dwóch dni spadł deszcz, który w normalnych warunkach pada przez miesiąc.
– Wprowadzimy ograniczenia w podróżowaniu i zapewnimy, że transport niezbędnych towarów oraz usług medycznych i ratowniczych będą w stanie dotrzeć do osób, które ich potrzebują – powiedział premier kanadyjskiej prowincji John Horgan.
Żywioł zniszczył drogi i zablokował komunikację do kilku górskich miasteczek. Według kanadyjskiego ministra bezpieczeństwa publicznego Marco Mendicino z regionu zostało ewakuowanych 18 tys. osób. Potwierdzono śmierć jednej osoby.
– Spodziewamy się, że w nadchodzących dniach potwierdzimy jeszcze więcej ofiar śmiertelnych – powiedział Horgan.
Powodzie i lawiny błotne odcięły także dostęp do portu w Vancouver, zakłócając dostawy. Cały czas trwa przeszukiwanie terenu przy autostradzie 7 w pobliżu Agassiz, gdzie w niedzielę dwa osuwiska zablokowały około 50 samochodów i skąd w poniedziałek helikopterami ewakuowano łącznie 311 osób. Od niedzieli, w związku z wysokim stanem lokalnych rzek i podtopieniami, władze wydają nakazy ewakuacji miast (w tym całego Sumas Prairie i Merritt). Ulewne deszcze stworzyły także zagrożenia dla infrastruktury mostów i rurociągów.
Paraliż prowincji, a w szczególności największego portu w Vancouver, może wywołać jedną z najdroższych katastrof w historii Kanady.
Powódź to w przeciągu ostatnich kilku miesięcy druga klęska żywiołowa w Kanadzie. Pod koniec czerwca kraj zmagał się z dużymi pożarami.

















